Krytycy o...
Recenzja: Nowe Książki
Dwa lata po wydaniu Bambino, powieści bardzo dobrze przyjętej i nominowanej do kilku najważniejszych nagród literackich w Polsce, Inga Iwasiów publikuje już Ku słońcu, ciąg dalszy tej szczecińskiej sagi powojennej. Utwór jednak wcale nie jest zwykłym sequelem, gdyż autorka zaproponowała czytelnikom „przesterowanie” ich upodobań wyrobionych przez Bambino, konfrontując ich z interesującą i zgoła odmienną problematyką. więcej »
“Ku Słońcu”, czyli Ingi Iwasiów sen o Szczecinie – pisze Michał Matlak
“Nieprzegadane musi być prześnione” – to przywołane przez jedną z bohaterek powieści Ingi Iwasiów zdanie może posłużyć za klucz do całej książki. “Ku słońcu” jest wielkim snem o Szczecinie ostatnich trzydziestu lat, fabułą o tym, co jest obecne w szczecińskiej świadomości, a czasem także i podświadomości więcej »
Recenzja: Patrycja Pustkowiak “Idziemy, spoglądając wstecz”
Recenzja: Dziennik Wschodni “Makroprzemiany w mikroświecie”
“Ku słońcu” jest prozą odrębną, ale można ją czytać jako kontynuację poprzedniej książki Ingi Iwasiów .Bambino*. Magda, córka Jana i Marysi, powraca do Szczecina, żeby pożegnać się z umierającą ciotką Ula. Ciotka należy do starszego pokolenia rodziny, które dobrze i na własnej skórze poznało wszystkie przemiany, jakie dokonywały się w ostatnich dziasiątkach lat. Inga Iwasiów kreśli szeroką panoramę takich właśnie przemian i osądów, ale pokazuje to przez pryzmat jednostek, członków jednej rodziny. Wciąga w meandry przeszłości, odwołuje się do wspomnień osobistych, a nawet takich z pogranicza snu i wyobrażeń. Trzeba się nad tą prozą uważnie pochylić. maria kolesiewkz Inga Iwasiów – .Ku słońcu” (Świat Książki)
Recenzja: Nowa Trybuna Opolska – “Ku słońcu”
To kontynuacja poprzedniej powieści autorki „Bambino”, ci sami Ixjhalcrowie, tyle że starsi. Dzieci dorosły, a nawet weszły w smugę cienia I teraz one mają problemy Świetnie zarysowany wątek miłości starszej kobiety i młodszego o ćwierć wieku mężczyzny. Portret Polaków w minionym trzydziestoleciu.
Recenzja: Agata Grabau, Przegląd, “Ku słońcu”
Recenzja “Ku Słońcu” – Dariusz Nowacki
Szczecin, Kanada, nowe życie
Nowa, wyśmienita książka Ingi Iwasiów. Pisarka jest niezłomną tropicielką niuansów, najwyższej klasy specjalistka od wychwytywania i opisywania smaków i dotyków. Pociąga ją wszelka wieloznaczność i nierozstrzygalność
Poprzednia powieść Ingi Iwasiów (“Bambino”, 2008) została dobrze przyjęta przez krytykę i obsypana zaszczytami (m.in. znalazła się w finałach Nike, Angelusa i Cogito). “Ku słońcu” to fabularna kontynuacja tamtej opowieści. Dość powiedzieć, że fabuła pierwszego utworu urywa się w roku 1981, rzecz najnowsza przedstawia wypadki, jakie zaszły od początku lat 80. po lata ostatnie. więcej »
Marek Radziwon, Gazeta Wyborcza, czerwiec 2009
„Bambino” Ingi Iwasiów wykracza daleko poza lokalne, szczecińskie rogatki. To opowieść o kilku skomplikowanych polskich powojennych dziesięcioleciach. Ale też nie od rzeczy będzie przypomnieć, że sama autorka jest szczecinianką, że pisze o krainie, w której sama wzrastała. „To nie jest biograficzna czy rodzinna opowieść w ścisłym tych słów znaczeniu (…). Z drugiej strony (…) wierzę, że literatura zawsze jest autobiograficzna, że pisarze nigdy nie piszą rzeczy, które ich nie dotyczą”.
Artur Madaliński, Tygodnik Powszechny, grudzień 2008
Powieść Ingi Iwasiów nie chce zawłaszczać bistoru, nie przynosi kolejnej zbanalizowanej wersji PRL, nie próbuje w sposób infantylny wykładać „prawdy historycznej”. Raczej stawia pytania, niż daje jasne odpowiedzi, raczej budzi niepokój niż niezachwianą pewność, raczej rozgrzebuje rany, niż je zaaklepia. A przy tym jest bardzo dobrze napisana. Ma zatem wszystko, czego oczekuję od interesującej literatury.
Erazm Kuźma, Kurier Szczeciński, październik 2008
Powieść Iwasiów pisana jest z perspektywy kobiecej, jest walką o prawo do własnego języka, o możność i umiejętność przetłumaczenia świata na swój język. W sumie: warto więc tę ksiązkę czytać, uczyc się cudzego języka i toczyć wielojęzyczny spór, bo nie wierzę w trwałą idyllę więzi międzyludzkich. I chyba nie wierzy w to także autorka “Bambina”.





