Przejdź do treści

Zlikwidowanie “Pograniczy”.

wtorek, 22-11-2011
Poza informacją o wysokości budżetu – zgadza się

www.radio.szczecin.pl

Po raz pierwszy w historii nie ukaże się dwumiesięcznik „Pogranicza”. Redakcja prestiżowego czasopisma o szczecińskiej kulturze poinformowała o tym na swojej stronie internetowej. Periodyk finansuje miasto, a dofinansowuje Ministerstwo Kultury. Budżet „Pograniczy” waha się między 50 a 80 tysięcy zło…
Tekst, który tu nastąpi, był felietonem dla “Tygodnika Powszechnego”. wycofałam go, bo “Pogranicza” dostały dotację. Zastosowano rozwiązanie: pięć numerów pod “starym” wydawcą i na koniec roku przejście do nowego wydawcy, szósty numer już z nim. Cóż, po drodze pieniądze stopniały, bo przecież komu po co jakiś dwumiesięcznik? Miałam zmilczeć, ale krótki wpis na FB spowodował lawinę pytań od mediów. I powiem Wam tak: najbardziej wkurza skala. Chodzi o drobne w kieszeni budżetu miasta. Tak więc felieton z marca jest aktualny, ale bardziej. Byt wyprzedził świadomość, bo świadomości tego, dlaczego dwumiesięcznik to sześć numerów po prostu nie ma. Te parę złotych to czysty zysk – można dorzucić do bardziej fotogenicznych przedsięwzięć.
Na początku roku 2011 poczucie realności, zawsze u mnie niskawe, zaniżył fakt zlikwidowania wydawcy Szczecińskiego Dwumiesięcznika Kulturalnego „Pogranicza”. Wydawcą był „Szczecin 2016”, instytucja powołana w celu przygotowania starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Przygotowanie starań nie powiodło się, Szczecin odpadł na pierwszym etapie, w związku z  czym radni postanowili zlikwidować biuro. Przy okazji zakłócili rozmaite symptomy bytu, zaingerowali w, że tak powiem, ontologię wielu podmiotów. W tym pograniczne. Pismo istniejące rekordowo długo jak na Pomorze Zachodnie, bo od 1994 roku, zrobiło niespodziankę, albowiem uzyskało ponad 80 punktów, mijając tym samym magiczną granicę, ponad którą znalazły się szczęśliwe redakcje otoczone finansową opieką ministerialnego programu „czytelnictwo”. Jak sprawa czytelnictwa w Polsce wygląda wiemy od dawna: czytamy cztery jednostki książkowe rocznie. Jednostki, bo w tym poradniki, powieści i albumy. Czasopism kulturalnych jeszcze mniej, a istnieje pewne, choć wątlejące na naszych oczach  powiązanie między tymi typami aktywności. Po pierwsze takie, że pisarze, krytycy, eseiści często nadal, jak drzewiej bywało, terminują na łamach niskonakładowych periodyków. Po drugie takie, że te periodyki starają się podtrzymywać przy życiu pewien standard komunikacyjny, nieobecny w innych mediach. Po trzecie, przy sprzyjających okolicznościach, kontakt z prasą kulturalną może rodzić potrzebę kontaktu z innymi formami kultury, windując cztery jednostki do pięciu, a może jeden do półtora biletu do  muzeum na tysiąc mieszkańców.

O 16.00 w lutowy  czwartek, po przyjściu z pracy, sprawdziłam maila, facebooka, swój blog, swoje konto, wiadomości ze świata i w końcu stronę Instytutu Książki. „Pogranicza” na krótszej liście dofinansowanych, w bardzo świetnym towarzystwie. Na dłuższej liście niedofinansowanych wiele pism zasłużonych, powstałych w czasie swoistej „wiosny czasopiśmienniczej”,  która nastąpiła po 1989 roku. Od tego czasu jedne tytuły upadły, inne powstały, odbyto dziesiątki, a może setki debat, paneli, dyskusji na temat tego, jak umiejscowić, opłacać, dystrybuować niskonakładowe, często regionalne gazety, jak pogodzić politykę, rynek, zmiany kulturowe z upartym dążeniem środowisk intelektualnych i artystycznych do posiadania swojego forum.

Tak, niskonakładowe pismo jest anachronizmem, więcej czytelników może zdobyć e-periodyk. Tak, takie przedsięwzięcie wypala znamię na obrazie samofinansującej się kultury w czasach rynku. Tak, skoro mamy mało czytelników, warto pomyśleć o zmianach. Nie, regiony, środowiska i nisze nie mogą zostać wchłonięte przez centrale, mainstream i kulturę masową. Nie powinny. Student trzeciego roku ze swoim szkicem o tekstach hip-hopowych nie pójdzie do Telewizji Polskiej, w której nie zobaczymy także relacji z jubileuszu zasłużonej, miejscowej poetki. Ten staroświecki sposób produkowania kultury, czyli zadrukowywanie papieru, sprawdza się tam, gdzie inne formy nie mogą dosięgać, bo im za daleko, za trudno, za mało,  za nieważnie, za niedochodowo.

Regionalni działacze, urzędnicy, dysponenci środków uwierzyli bardziej od polskiego rządu w to, że na wszystko powinna dać Unia, że trzeba starać się o fundusze na własną rękę. Prawda jednak jest taka, że Unia (traktowana tu jako byt symboliczny, ucieleśniony w rozmaitych dostępnych programach wspierających i strukturalnych) nie „daje” na podstawowe działania w kulturze. Można dostać wsparcie na specjalny numer pisma poświęcony przekładom z ….na…., jednak nie można dostać na systematyczne prowadzenie działu recenzji. Trzeba zrobić dodatkowy cykl spotkań, ale nie można zapłacić za ogrzewanie redakcji. Należy wnieść wkład własny, jednakowoż kto ma wystarczający wkład ze sprzedaży? W tej sytuacji samorządy lokalne powinny mieć świadomość, że albo chcą wspierać niedochodowe pisemko, zabierając jakiś 1% jednej z tandetnych imprez masowych i dbać tym samym o kapitał kulturowy, albo niech przynajmniej nie udają, że są mądrzejsi od nieudacznych redakcji, które mogłyby, tylko nie potrafią, sięgać po dostępne środki.

W tej sytuacji Instytut Książki podtrzymuje lub dobija periodyki kulturalne. W tym roku „Pogranicza” zostały uratowane. Ściślej mówiąc: lek znajduje się w drodze, bo jak napisałam powyżej: byt pisma pozostaje zawieszony, iluzoryczny, niepewny, postmodernistyczny. Jeśli potwierdzi się istnienie wydawcy (choćby w stanie likwidacji), kasa wpłynie. Jeśli nie, wciągnie nas wir niebytu, gdzie mielą się winiety, teksty i twarze, a masa z nich powstająca jest coraz większa i coraz bardziej przeraża.

Jestem oczywiście wściekła, choć nie pierwszy raz mam z tym pismem trzy światy (minus trzy światy?). Może nawet dałabym się przekonać, że nie warto, nie należy, czas pogodzić się z zaszłą w świecie zmianą, jednak tym razem sytuacja jest wyjątkowo dziwna. Jakbyśmy wybierając tytuł wywróżyli ciągi dalsze: bycie na pograniczu, między istnieniem i nieistnieniem, między przekonaniem o ważności roli takich pism a kacem po deprecjonujących opiniach osób nieczytających niczego.

Bo dziś jest tak, że o potrzebę wydawania czasopism kulturalnych pytamy ludzi, którzy prywatnie czytają „Galę”. Zwracam się więc do Was, czytających prześwietne „Książki w Tygodniku” z apelem o to, byście nie dawali sobie wmówić, że człowiekowi do życia potrzebne są tylko te wartości, które się dobrze sprzedają, dobrze wyglądają w tabelkach aplikacji do eksplikacji. Stare nawyki jak czytanie, gadanie, oglądanie, pisanie, granie, malowanie i co tam jeszcze pamiętamy nie są gorsze od internetowych kompulsji i od słusznego trendu kultury dla każdego, który w rezultacie może okazać się wielkim niczym. Jeszcze zobaczymy co jest bytem, a co dotacją.

No i widzimy. Na koniec powiem tak: choć kokietuję małym poczuciem realności, dobrze wiem do czego to zmierza. Niestety, zwykle mam rację.

Blog

22 komentarze/-y
  1. Szanowna Pani profesor,
    Nie wiem czy słyszała Pani o piśmie młodzieżowym “Maski”. Nasza gazeta też miała dostać wyższe finansowane z budżetu miasta, które zostało obcięte. Jednak to, że nie ma pieniędzy na Pogranicza, to już faktycznie coś jest z kulturą nie tak.
    Jednocześnie chciałbym powiedzieć, że wysłaliśmy Pani zaproszenie na debatę i będziemy zaszczyceni, gdyby chciała Pani przyjść.
    Z Poważaniem
    Amadeusz Przezpolewski
    Gazeta Maski  (Cytuj)

  2. Petrowicz

    Kultura Kulturze! Ratunek widzę taki: Dogadać się z jakąś Dodą, Marylą albo Budką Suflera, która będzie grać na Dniach Szczecina, Dożynkach w Darłówku lub Dniu Strażaka w Międzyzdrojach, że przekażą 10, 15 % dochodu z koncertu na rzecz dwumiesięcznika. Myślę, że taki gest, który Doda, Maryla czy Budka by wykonała, opłaciłby się gwieździe, gdyż stałaby się Promotorem Kultury 2012, a rzeczoną kwotę dobroczyńca odpisałby sobie od podatku. Proponowane 10, 15% wystarczyłoby pewnie na dwa lata funkcjonowania czasopisma. Nikt nie prosi przecież o cały dochód z koncertu, co zapewniłoby bezpieczne istnienie “Pograniczy” pewnie przez ćwierć wieku!  (Cytuj)

Trackback'i i Pingback'i

  1. How To Get Rid Of Hormonal Acne
  2. Coupons Grocery
  3. Printable Swiffer Coupon
  4. Solar Outdoor Lights
  5. Great Clips Coupons San Antonio
  6. reverse mortgage lender
  7. reverse mortgage scam
  8. music city bowl 2010 video
  9. Arsenal vs Aston Villa Live Stream
  10. uv bacteria
  11. www.prioritycashadvance.com payday
  12. Iraqi Dinar News, Dinar News
  13. sportsbook betting
  14. เกมส์รถแข่ง 3d
  15. What is the iPhone 5 Price?
  16. เกมส์ต่อสู้ นินจา
  17. เกม ทําอาหาร
  18. เกมทําอาหาร เฟส
  19. High Quality Facebook Fans

Odpowiedz

Uwaga: Można korzystać z XHTML. Twój adres nigdy nie zostanie opublikowany.

Śledź ten komentarz przez RSS

Login with Facebook: