Średniowiecze w budowie
Budowa tradycji na Litwie idzie pełną parą. Ponieważ tradycja narodowa przerzuca sobie pomost nad wiekami Unii Polsko-Litewskiej, najpilniejsze przedsięwzięcia dotyczą najgłębszej, średniowiecznej warstwy. Z pewnością Litwini są mistrzami rekonstrukcji średniowiecznych grodów, ich zamki warowne wyglądają jak spod igły, strach pomyśleć, ilu wymagają nakładów. Nie tylko zamki w stolicy, pobliskie Troki, kolebka państwowości, są cudem. Opłynęłam je rowerem wodnym, upał był nieprawdopodobny, dwa mosty prowadzące do warowni wydały mi się niemożliwe do pokonania, wybrałam drogę wodną. Zachodzenie warowni od strony wody pozwoliło poszerzyć obserwacje o ludzi tutejszych, spędzających w Trokach wolną sobotę, zażywających rodzinnie kąpieli. Na moście – raczej Polacy, w dużych grupach, włączają się do pieśni „Ułani, ulani…” intonowanej przez dziada proszalnego z akordeonem, między wycieczkami zapadającego w drzemkę. Trochę mi wstyd za tę ofertę turystyczną uwzględniającej potrzeby, za te zbiorowe pienia, więc oddalam się w trockie szuwary. Płynę wokół zamku, a tu mi naprzeciw wychodzi piękny Pałac Tyszkiewiczów położony w Zatrokach. Doprawdy, patrzy wyzywająco na litewską kolebkę, przesuwa linię wzroku, pilnuje porządku nad jeziorem. Płynę w tamtą stronę, chociaż wiem, że to nierozsądne, spalę kolana. I tak było, bez przepowiedni Wajdeloty, potem nazwanego Radziwiłłem, można było być przewidującą. Na ochłodę piję kwas, co by innego, zjadam karaimskiego pierożka (nazywają się kibiny) i podziwiam. Bo jednak budować średniowiecze to postmodernistyczny plan wieloletni, w Polsce zwykle kończymy na wieku XIX.






Trackback'i i Pingback'i