Śladami Magdy
Przyleciałam do Vancouver o 14.30, miałam wewnętrzną noc, a tu lało. Najdziwniejsze odczucie przy zmienianiu stref czasowych: jasno, gdy tymczasem wszystko w środku śpi. Pierwszy raz miałam to w Nowym Jorku, tam wzmocnione wrażeniem, że na świecie zostali tylko Afroamerykanie, bo to oni wpuszczali mnie do USA, oni zamiatali lotnisko, oni wołali taksówkę i oni prowadzili taksówki. Jet lag ma w sobie akurat tyle metafizyki, ile mi potrzeba: dziwność i wytrącenie z rytmu bez ornamentów wiary w cokolwiek. Gdybym zdecydowała się na jakąkolwiek psychoterapię (na co nie pozwala mi wrodzony sceptycyzm), proponowałabym taką: przenoszenie w okoliczności, na które nie mamy wpływu i ponowna adaptacja. Jet lag jako dragi. Zawieszenie odpowiedzialności za moją trzynastoletnią już abstynencję.
Monika Talarczyk-Gubała zapytała na facebooku czy jadę śladami Magdy. Świetny pomysł, właśnie. Jeszcze nie pojechałam do Steveston Village, gdzie Magda znika z życia bohaterów „Bambina”. Ze swojego życia? Byłam w tej części Vancouver, czy raczej już pod miastem dwa lata temu. Pomyślałam, że mogłabym w takim miejscu zamieszkać, niepotrzebne marzenie. „Ku słońcu” zaczynałam pisać od końca, od sentymentalnej sceny zniknięcia bohaterki z własnego życia. Tego pragnę? Takie pragnienia zna każdy: wybrać inny scenariusz, zajrzeć ludziom w okna. Pewnie dlatego tak wielu czytelników ma Orhan Pamuk, chociaż w oficjalnej wykładni mówimy o kulturowych wartościach itp., w gruncie rzeczy chodzi o sentymentalną tęsknotę za różnymi ołtarzykami stawianymi utraconym wątkom życia. Zaczęłam pisać nową powieść, chyba właśnie o tym: o niespełnionych wątkach, nieznośnych pragnieniach. Nie wiem, czy to rozsądne, czy znajdzie czytelniczki i czytelników, czy poradzę sobie z powszechnością tematu. Ale raz kozie śmierć: czuję ciężar przekroczonej zdecydowanie połowy życia i przynajmniej w prozie chcę dać upust pragnieniom.
Za poważnie dziś piszę jak na konwencję bloga. Nie chce mi się silić na lekkość, komentować rzeczywistości. Na Steveston znika Magda, będę jej szukać. Może przeniosła się na Downtown, robi obrzydliwą neoliberalną karierę? Może pojechała na Alaskę i naprawdę nie wróci? Może szczęście i brak szczęścia niewiele mają wspólnego z problemami, którymi na co dzień czuję obowiązek się zajmować? Może polityka rządu Tuska nie ma znaczenia? Może bycie feministką to stan zaledwie umysłu? Może Magda jest nieszczęśliwa w starym, skompromitowanym sensie, niezależnie od stanu konta? Może trzeba uciec? Może te wakacje trwają za długo i nie potrafię sobie wyobrazić, że zmarnuję jeszcze choćby miesiąc życia na slalom między przejawami rzeczywistości?
Będę tu miała spotkanie autorskie 9 września. Wybieram się także do Seattle na podobne, z Klubem Książki. Z wielką przyjemnością o tym myślę. Lubię spotkania, a właściwie ich nie odbywam – nie stać mnie na wyjazdy, egzystuję na krótkim łańcuchu obowiązków pracowych, każdy wyjazd (każdy może być spotkaniem udanym lub nie, z liczną lub aptekarską grupą czytelników) oznacza jakieś kombinowanie, odwoływanie zajęć itp. Na ogół niczego nikomu nie zazdroszczę, ale możliwości bycia pisarką nie mogą nie zazdrościć. To są naprawdę ważne momenty: przekonanie się, że ktoś czyta, myśli, ma ochotę poświęcić czas na rozmowę ze mną.
No tak, jeśli nie wrócę do równowagi – zniknę na Steveston tego indiańskiego lata i będę się wyłaniać tylko na spotkaniach autorskich. Jeśli nie zniknę, spróbuję raportować o stanie Magdy i już się nie roztkliwiać. Jet lag trwa do pięciu dni, chyba mi przejdzie.
Trackback'i i Pingback'i
- aor supplements
- reverse mortgage calculator
- air quality in the home
- uv light air cleaners
- debt relief companies
- debt relief companies
- nyc night clubs
- reverse mortgage cons
- credit card debt solutions
- credit card consolidation loans
- fight or flight response sympathetic
- indoor air cleaning
- Ares Download






Podoba mi się to zdanie: w gruncie rzeczy chodzi o sentymentalną tęsknotę za różnymi ołtarzykami stawianymi utraconym wątkom życia. Petrowicz(Cytuj)
Dziękuję, może z punktu widzenia logiki to spiętrzenie utrat nieco rozrzutne, ale tak to dzisiaj czuję. Pozdrawiam Inga(Cytuj)
Szanowna Pani Profesor,
Z mej troski o poprawność – wspominane zjawisko to jet lag, od lag czyli opóźnienie. Anonim(Cytuj)
Słuszna troska, dziękuję za zwrócenie uwagi i pozdrawiam! Inga Anonim(Cytuj)
http://www.youtube.com/watch?v=CmljxVejKIk
Dedykuje mojej Honoratce i mamie. Honoratko! zamieszkasz z Graźynką i Andrzejem w przyszłości. Kocham Cię! Milena Matracka(Cytuj)
No właśnie, jestem ciekawy, jakie Magda lubi piosenki, jakich wykonawców szuka i slucha? Czy Sośnicka była przez nią sluchana? Chyba to dla niej przeszlość… Ale przeszlość żyje w wielu z nasI A rejestry Sośnickiej czy Jantar są bliższe niektórym współcesnym niż … no wlasnie, nawet nie wiem, kto teraz jest na topie. W każdym razie dziękuje pani Milenie za przypomnienie tej piosenkarki.Sośnickiej Takie kawałki jak Aleja gwiazd Powiedz mi, Panie czy właśnie Panięć są bardzo wartościowe.. Czy Anna Maria Jopek jakoś z nię nie koresponduje? No i co z tą Magdą? Petrowicz(Cytuj)
Witam,
poznałysmy sie w Poznaniu 6 grudnia, przy okazji Pani wieczoru w Zamku.
To był bardzo interesujący wieczór.
Pomyślałam, że chętnie pokazałabym Pani moją stronę.
Pozdrawiam serdecznie z Gdańska
http://www.magdabeneda.pl Magda Beneda(Cytuj)