Nida-Wilno-Exodus
Okazuje się, że spędziłam wakacje w tym samym miejscu, w którym nasz Pan Prezydent bawił z małżonką. Pochwalam wybór, Nida to miejsce bezpretensjonalne, piękne, ciche. Na wieść o cenie za apartament, podanej przez „GW”, internauci ożywili się bardzo, punktując odrażająca rozrzutność. No więc w Nidzie nie ma żadnych superluksusowych hoteli, nic podobnego do nowobogackich rezydencji, modnych klubów i czego tam jeszcze. W Nidzie możemy zgrzebnie pojeździć na rowerze, najnormalniej poleżeć nad chłodnym morzem, spożyć rybę złowioną w Bałtyku. Prawdę mówiąc w Nidzie można nawet jeździć po plaży rowerem nago, bo poza główną plażą człowieka spotkać niełatwo. Pan Prezydent Komorowski ma u mnie punkty za ten wybór kierunku wakacyjnego wypoczynku, a cenę 400 lt za apartament uważam za wartą skonfrontowania z cenami hoteli w delegacjach, kosztami opłacania mniej lub bardziej niepotrzebnych urzędników, obrzędów, spotkań.
Niestety, skromność wcale nie musi dobrze wróżyć prezydenturze. Wśród różnych pożądanych cech głowy państwa niewielkie potrzeby nie bywają wymieniane. Paradoksem jest to, że społeczeństwo mamy rozbudzone konsumpcyjnie, a zarazem skore do liczenia tam, gdzie doprawdy nie leży niczyj interes. Czy dobry pan powinien udawać się do zamkniętej rezydencji? Czy mieszać się w modnym kurorcie z ludem? Czy to w ogóle jest sprawa ludu, gdzie prezydent odpoczywa? Ja czekam na informacje o spełnieniu obietnic wyborczych.
Gdybym wiedziała, że Prezydent Komorowski będzie wypoczywał w pięknej Nidzie, zostałabym tam o parę dni dużej i zaczaiła się przy linii brzegowej z transparentem: „A parytety”? Niestety, przepadło.
Wyjeżdżam stąd jutro, szkoda. Wczoraj widziałam pod Ostrą Bramą autobus przedsiębiorstwa „Exodus” z napisem bocznym „MS Pierwsza Dama”. Wisielczy humor? Kto chce jechać Exodusem w kierunku wyznaczonym przez Pierwszą Damę? Tak się mi na koniec zrobiło na Litwie prezydencko.






Trackback'i i Pingback'i