Przejdź do treści

KRK, koty i arafatki

niedziela, 15-01-2012

Tagi ,

Skończyłam czytać „Mityngi myśli” Davida Damroscha, amerykańskiego komparatysty, przełożone przez koło naukowe działające przy polonistyce na UAM. Sama idea spółdzielni przekładowej bardzo mi leży, a książka Damroscha zasługuje na dłuższy szkic jako hybryda eseju, powieści akademickiej, wykładu, ze sfabularyzowaną warstwą metodologiczną. Wczoraj, albo i dzisiaj, bo po północy, w oczy wpada mi zdanie: „zarządzanie instytutem jest jak wypasanie kotów”. O Bogini miła! Co za trafne porównanie! Jutro rano tym właśnie zacznę się zajmować! Podobno polscy naukowcy nie mają poczucia humoru, więc poczuć się mogą urażeni, lecz mnie wizja  kotów rozbiegających się po łące nieco pociesza. Motto na czas reformy: kota nie wypasiesz inaczej jak przez podsuwanie wartościowej karmy. A nam co dają? KRK, proszę państwa. I ja niestety wiem co to znaczy, bo na przykład profesor Jadwiga Staniszkis, choć krytykuje obowiązek przyporządkowania kierunku studiów do obszarów kształcenia, za bardzo nie rozumie o co w tym chodzi. Przynajmniej argumentacja dotycząca socjologii jest kulą w płot, bo oczywiście socjologia, choć zasadniczo należy do nauk społecznym, ma komponenty humanistycznych i to akurat ustawodawca miał na myśli, a ministerstwo przyjmie ze zrozumieniem. Są trudniejsze decyzje, bo takie na przykład dziennikarstwo to prawdziwa zagadka: społeczne czy humanistyczne? No niby to i to, lecz zależy.

Porzucam zagadki KRK (którego zrozumienie może być źródłem masochistycznej frajdy) i na chwilę wracam do Egiptu, a właściwie na wycieczkę Egipt-Izrael, odbytą z okazji Nowego Roku. Dziś dwa  spostrzeżenia. Trzecie jak tylko oderwę się od zarządzania instytutem w kontekście KRK i parametryzacji. Bo trzecie będzie damroschowate: esej z fabułą. Dziś więc tak:

  1. Ukradziona od przyjaciółki sentencja dookreślająca stan emocjonalny i światopogląd  uczestników wycieczki do Izraela: oni kochają Palestynę, lecz nienawidzą arabów. Otóż to, trafione w dziesiątkę. Od granicy autobus przebierał się w arafatki, co nie złagodziło dialogów o głupocie, brudzie,  naiwnej pazerności i nienormalności islamu.
  2. Ludzie z wyższym wykształceniem bez żenady mówią „icki” i „pejsaci” oraz fotografują się przed Ścianą Płaczu na tle rodzin żydowskich niczym z misiem pod Giewontem. Chciałabym być zdania Agnieszki Holland (w dyskusji w Drugim Śniadaniu Mistrzów), że naród polski zmienia się na lepsze i porzuca antysemicki język. Odruchy mówią sporo, po piwie w Jerozolimie ludzie sobie nie żałują. Nic sobie nie robią z ucywilizowanych dyskursów. Arafatkami otulają gardła i głośno mówią po polsku.

Blog

3 komentarze/-y

Trackback'i i Pingback'i

  1. yxcwkyykq
  2. Make Money
  3. เกมส์รถแข่ง

Odpowiedz

Uwaga: Można korzystać z XHTML. Twój adres nigdy nie zostanie opublikowany.

Śledź ten komentarz przez RSS

Login with Facebook: