Chłodnik 3
Chłodnik 3
Nie przepadam za chłodnikiem jako zupą-niezupą, surowizną mrożącą znerwicowany żołądek, jednak jak mus to mus. Od razu pierwszego dnia zamawiam chłodnik, wyciąg z buraka zalany jogurtem, posypany szczypiorem i wiosłuję łyżką aż do dna. Otoczenie przyjemne, starówka odnowiona, kelnerzy uprzejmi, turystów niewielu, choć za to głośni, bo w końcu są u siebie, gdy zanoszą modły po polsku pod Ostrą Bramą. Więc obiecuję sobie sceptyczny dystans, ponieważ Kresy zawsze traktowałam jako mit niebezpieczny, dałam temu wyraz pisząc pierwszą książkę, czyli „Kresy w twórczości Włodzimierza Odojewskiego. Próba feministyczna.” Co prawda u Odojewskiego to Ukraina, a nie ma nic gorszego niż generalizacje, natomiast wszelkie mitologie warto podkopywać. Co prawda część mojej rodziny wywodzi się z Ukrainy właśnie, więc Litwa nie stanowi dla mnie sentymentalnego zagrożenia, ale pamiętam, ile tu okazji do słusznego wzruszenia na mnie czeka. I czeka, bo gęsto od pamiątek przeszłości, obrazów jak żywcem wyjętych z literatury, skojarzeń nieodpartych. A kto szuka dystansu, ten zazna objawień równie często jak wzruszeń. Bo co powiemy na tabliczkę: „Ekspozycja Cela Konrada czynna codziennie od godz. 10.00 do 17.00”? Ja powiem, że żaden z poetów romantycznych by tego nie wykoncypował i cieszę się, że współczesność potrafi pisać poezyje ręką urzędników. Czynne codziennie, pot i łzy, wywózki na Sybir, egzekucje, wyburzenie pozostałości getta. Wszystko teraz zarabia w tym przemyśle sentymentalnych podróży na lepszą egzystencję żyjących tu bardzo różnie ludzi. Jak w każdym państwie posowieckim na Litwie kontrasty uderzające. Świetnie ubrane dziewczyny, dużo luksusowych samochodów, zasobne ulice, ruch w drogich sklepach, ale więcej żebraków niż w Warszawie, trafia się chłop z kołtunem na głowie, a osiedla postawione przez ZSRR wyglądają jak slumsy. Kontrasty uderzające, przylukrowane zasobnością starówki. Wilno było Europejską Stolicą Kultury 2009, więc na lukier środki miało, podobno nie bardzo racjonalnie je wykorzystało.
Dobrze, prawda, pod tablicą upamiętniającą miejsce, skąd wywieziono Adama Mickiewicza miałam łzy w oczach. Dlatego z ulgą witam ten napis przy wejściu do przybudówki klasztoru Bazylianów. Ironiczny sens komunikatu dla turystów rozluźnia ścisk żołądka. Można go będzie zalać chlebowym kwasem.






Trackback'i i Pingback'i