Przejdź do treści

13 grudnia

wtorek, 13-12-2011

Od rana z radia, tv i gazet płyną wspomnienia  13 grudnia. Moje da się wpisać w jedną z dominujących kategorii: powrót do domu po imprezie z czołgiem w tle. Drugi epizod to wyprawa po rąbankę, też typowa, a dowartościowana obecnie wpomnieniem Danuty Wałęsy. Polityczne wątki pojawiają się na drugim planie i uwyraźniają z każdym miesiącem trwania stanu wojennego. W tym roku w nocy z 12 na 13 czytałam książkę, która dotarła do mnie tydzień temu dziwną drogą, choć jej wydawca ma siedzibę nieopodal uniwersytetu. W któryś czwartek zatelefonawała do mniej autorka wspomnień “Tułacze losy”. Mieszka w Niemczech, powiedziała, że jest po lekturze “Bambina”, w którym rozpoznała swoje doświadczenia. Od słowa do słowa i okazało się, że….. byłyśmy sąsiadkami przy Piastów. Dziwne, niesamowite chcialoby się powiedzieć. Pamiętam mosiężną tabliczkę na drzwiach z nazwiskiem Jabłońscy. Trzy kobiety, matka z córkami, wyprowadziły się przed 1970 rokiem, w czasie gdy w kamienicy trwał remont.  Może w 1969? Miałam 6-7 lat, więc nie pamiętam osób, pamiętam tabliczkę. Mój ojciec oczywiście ma więcej wspomnień. I moja koleżanka z pierwszego piętra.

Wspomnienia Danuty-Romany Słowik składają sie  z dwóch części. Pierwsza to pamiętnik babci, pielęgniarki na “Batorym”, która trafiła podczas wojny do Anglii i tam przeżyła kilkanaście lat wykonując swój zawód. Niesamowite, bo od pewnego czasu myślę o napisaniu książki o postaciach pielęgniarek w wojennych wspomnieniach. Druga część dzieje się w Szczecinie, potem w Katowicach, a wreszcie na emigracji w Niemczech. Szczecin z tej opowieści jest jakby z przedakcji mojej pamięci. 1956 rok to epidemia choroby  Heine-Medina,  paraliżu dziecięcego, na który zapada bohaterka. Ta epidemia jest ważniejsza od wydarzeń politycznych, z jej opisu wyłania się alternatywny świat prywatności uwikłanej w politykę: szpitale, sanatoria, lekartswa przysłane przez babcię. Rok 1962 to tragiczne zakończenie defilady 9 października – czołg T-34, duma wojsk sojuszniczych, obecność satrapów: Gomułka, Spychalski, Greczko. Czołg wjechał w  dzieci,  siedmioro zginęło na miejscu. Nie pisano o tym w prasie. Rok 1970, doświadczenie pokoleniowe autorki, która jest wówczas w klasie maturalnej. Analogia z moim licealnym przeżywaniem stanu wojennego. Płonący w 1970 roku komitet. Rok 1982 Danuta Słowik spędza już poza Szczecinem. Wspomnienie 1970 z czołgami w alejach – Piastów, Jedności Narodowej, Wyzwolenia – nakłada się na czołgi wcześniej i później, a śmierć na ulicach miasta zawsze bywa podobnie zapamiętana: jakaś siatka w ręce, jakiś szczegół, jakiś zamierający śmiech, gest, okrzyk. Wszystko działo się po sąsiedzku, rodziny które straciły dzieci mieszkały obok, z tych samych szkół wyprowadzano nas na defilady. Dziś niektórzy mówią, że w PRL mieliśmy jakąś soft-wersję reżimu. Cóż, może nie mieliśmy łagrów (choć do nich trafialiśmy), jednak pamięć kaleczy się o te czołgi na ulicach i sporo osób widziało  śmierć, o której nie wolno było mówić.

Blog

9 komentarze/-y
  1. Petrowicz

    Dorzucę swoją cegiełkę a propos grudnia, pielęgniarek i może “Bambina”… Nie pamiętam zbyt wiele, ale mam przed oczami śniadanie w szpitalu. Miałem wtedy parę lat i podawano zupę mleczną. Siedzieliśmy przy długim stole. Pielęgniarka roznosiła tabletki. To było pewnie zapalenie płuc i najprawdopodobniej dała mi Biseptol. Poprosiłem o coś do popicia. “Zachciało mu się. Stan wojenny, a ten ma wymagania. Zupą popij!” Włożyłem tabletkę do buzi i energicznie zawiosłowałem łyżką, aby szybko w jamie ustnej znalazła się odpowiednia objętość płynu, by gorzką pigułkę można było przełknąć. Udało się. Pielęgniarka śni mi się czasami, kiedy jest pełnia.  (Cytuj)

Trackback'i i Pingback'i

  1. how to get facebook fans to interact
  2. pnphxyjhv
  3. revision courses
  4. sportsbook betting
  5. Erotiek Groothandel
  6. dewalt dw716
  7. เพลงใหม่ อาร์สยาม

Odpowiedz

Uwaga: Można korzystać z XHTML. Twój adres nigdy nie zostanie opublikowany.

Śledź ten komentarz przez RSS

Login with Facebook: